expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

2017-03-14

Kłopoty ze śniegiem - Ludwik Jerzy Kern




       W fabryce śniegu,
       za chmurami,
       mnóstwo roboty jest przed świętami.
       Bez przerwy
       z dołu
       dzwoni Ziemia
       i zgłasza nowe zamówienia...

       –  Tu mówi Kraków!
       –    Tu mówi Brzeg!
       –    Przyślijcie nam na święta śnieg!
       Święta bez śniegu smutne są przecież...
       –    Ile wam przysłać?
       –    Ile możecie!
       –    Halo, halo,
       Tu Zakopane!
       Co tam się dzieje?
       Co za bałagan?
       Mieliście śnieg dostarczyć nad ranem,
       a już jest wieczór i wciąż nie pada!
       Przyślijcie dużą partię koniecznie,
       w górach bez śniegu nie jest świątecznie.

       –    Wytwórnia śniegu? Tu Białowieża!
       Znana hodowla grubego zwierza.
       Zamówiliśmy śnieg jeszcze latem,
       uiściliśmy całą zapłatę,
       obiecaliście nam, oczywiście,
       i w końcu wysłać zapomnieliście.
       A może śnieg ten po prostu spadł
       na inną puszczę
       lub inny sad?
       Sprawdźcie u siebie, co to stało się,
       bo nas tu męczą żubry i łosie.

       –    Halo fabryka? Co to za żarty?
       –    Kto mówi?
       –    Jak to kto mówi? Narty!
       Dla nas to sprawa śmierci i życia,
       bez śniegu wychodzimy z użycia.
       To samo zresztą dotyczy sań.
       Co jest z tym śniegiem?

       Czekamy nań!

       A za chmurami,

       przez cały czas,
       robota idzie na pełny gaz.
       Wielkie śnieżyce
       (tak jak za dziadków)
       robią miliony śniegowych płatków,
       o różnych wzorach,
       w różnych formatach,
       jakie się tylko wymarzyć da.
       I ekspediują w te strony świata,
       w których akurat zima trwa.

       Zamówień jednak jest masa taka,
       że się dyrekcji, czasem, chce płakać.

       Z tych łez (gdy marzną), ktoś mi to rzekł,
       nadprogramowy
       mamy śnieg.


       Obraz - Marina Czajkowska


2017-03-13

Kogo zima zaskakuje - Mieczysław Góra





W Polsce zawsze tak bywało Śniegiem zimą zasypało Czy panowie, czy też panie Używały kiedyś sanie. Kiedyś ludzie byli prości I czerpali w tym radości, I nikogo nie dziwiło Że tak zawsze tak tu było. Czasy bardzo się zmieniły, Śniegi mądrych zaskoczyły I uczonych wielu bada Czemu śnieg tu u nas pada. Czy człek prosty, czy uczony Śniegiem w Polsce zaskoczony, Różne obradują gremia Czemu w zimie marznie ziemia. Czemu śnieg tu z nieba prószy, Czemu ludziom marzną uszy, Czemu kraj nasz zasypany I dlaczego są bałwany. O diagnozę poproszono Bardzo kompetentne grono, By zbadano też zjawisko Czemu zimą jest tak ślisko. Komunikat w telewizji Ogłoszono to na wizji Dziś w TV relacja była, Że znów zima zaskoczyła. Klarenbach też dziś wywodzi, Że ta zima ludziom szkodzi I się bardzo źle z tym dzieje, Że tak mocno wiatr znów wieje. Co ja myślę? Zimą przecie Tak już bywa w całym świecie, Nie drogowców jest to wina, Kiedy zima mocno trzyma. Ech kierowcy, malkontenci! Cały świat się zimą kręci Czy Europa, Ameryka, Zima wszystkich równo tyka. Zima była i znów będzie, Jest w Europie choć nie wszędzie, Taka świata jest uroda I słów dalszych jest już szkoda. Nie kreujcie więc idiotów, Że z tą zimą full kłopotów Dziś przymrozi, zaś spasuje... To KIEROWCÓW zaskakuje!


2017-03-12

Zeszłoroczne śniegi - Maria Pawlikowska-Jasnorzewska


     



      Gdzie zeszłoroczne śniegi? Chcecie, to wam powiem.
      Na szczytach, het! na turniach pod nieba ołowiem.
      w szczelinach, w skalnych ranach piargami pokrytych
      leżą kamienne, szare jak grobowe płyty.

      Wiatr nad nimi przepływa, przechylając głowę,
      siwą z chmur peleryną miotając po niebie.
      Gdzie zeszłoroczne śniegi? Niebieskie? Różowe?
      Śmierć ich strzeże jak skarbu w niedostępnym żlebie...


2017-03-11

Zimowa piosenka - Irena Suchorzewska




       Lubię śnieżek,
       Lubię śnieg,
       Chociaż w oczy
       Prószy.

       Lubię mrozik, 
       Lubię mróz,
       Chociaż marzną
       Uszy.

       Lubię wicher,
       Lubię wiatr,
       Chociaż mnie
       Przewiewa.

       Lubię zimę,
       Idę w świat
       I wesoło
       Śpiewam.

       Zdjęcie: grafika Google

2017-03-10

Bałwan - Grzegorz Podgórski



   


       Gdy wychodzimy z samego rana,
       Ulepić w parku wielkiego bałwana,
       Ja, mama, tata, no i mój brat,
       Pokryty śniegiem jest cały świat.

       Bierzemy garnek, marchew, guziki,
       Po drodze tata znajduje patyki.
       I choć niecierpliwi i pełni zapału,
       Śniegowe kule lepimy pomału.

       Największą z nich ulepił nasz tata
       I będzie chyba stała do lata!
       Niewiele mniejszą zrobiła mama,
       Będzie to brzuch naszego bałwana.

       Tę całkiem małą, wspólnymi siłami,
       Ulepiliśmy z braciszkiem sami.
       Pocieszył nas tato, mówiąc te słowa:
       "Mała, lecz ważna - bałwana GŁOWA".

       Nosem - marchewka, oczami - guziki,
       Rękami będą suche patyki.
       Garnek na głowę - praca skończona,
       I cała rodzina jest zadowolona!


2017-03-09

Echa zimowe (część VI.) - Antoni Lange



Lubię ja srebrną zimy szatę,
Tak nieskończenie biało-śnieżną,
Jak białe sny powinowate
Z nieskończoności mgłą bezbrzeżną.

I kiedy wichry wyją gniewne
I gdy tumanem dmie śnieżyca,
Zaczarowaną gdzieś królewnę,
Widzę w objęciach królewica.

On ją porywa i unosi
I ulatuje z nią w błękity,
Na niewiadomej płynąc osi
Ku jakiejś ziemi srebrnolitej.

Królewna srebrną nosi szatę,
Jak blado-srebrna twarz księżyca:
Aż jękły dęby rosochate,
Dmie, huczy, wyje, grzmi śnieżyca!

Przez niewidzialne mgieł krawędzie,
Lecą za nimi, jak lawiny,
Kąpane w mleku snów łabędzie
I nieskalanych mew drużyny.

Do mew uśmiecha się dziewica,
Łabędziej pieśni tkliwie słucha.
Dmie, huczy, wyje, grzmi śnieżyca,
Wiatr tumanami wciąż wybucha.

Ucichła wieja... Uciszona,
Oddycha wolniej pierś natury:
Królewna uszła upojona,
Za białośnieżne śnić marmury.


2017-03-08

Śnieżyca - Leopold Staff




       Padają płatki śniegu,
       Padają w sen na ziemię...
       Komuź to do noclegu
       To puchu sypią brzemię?

       Padają płatki białe,
       Padają całe roje,
       Bezsilne i omdlałe
       Jak ciche myśli moje.

       Wiatr chwyta je i żenię,
       I w oddal z nimi płynie
       Po pustej nieskończenie
       Zimowych pól równinie.

       Czyli je niesie w biegu
       W dal, kędy szczęście drzemie?
       Padają płatki śniegu,
       Padają w sen na ziemię...


2017-03-07

Na śniegu - Włodzimierz Perzyński


   


      Pole. Jak okiem sięgnąć śnieg. W oddali
      Czernieją smutno sosny karłowate,
      Nad niemi jeszcze rumieńcem się pali
      Niebo, błyszczące od gwiazd, lodowate.
      Z za chmury księżyc wyjrzał i krysztali
      i dzierzga skrami pola białą szatę-
      Cisza. Jak okiem sięgnąć śnieg. W oddali
      Czernieją smutno sosny karłowate...

      Zgasły ostatnie posłoneczne zorze,
      Białe bezbrzeżne, nieruchome morze
      Spi jak sfinks w srebrnych promieniach miesiąca...

      Gdzieś zapłakały głodnych wilków stada,
      Ze śniegu, zda się, śmierć powstała blada
      I cicha, płynie w dal na pogrzeb słońca.


2017-03-06

Echa zimowe (część I.) - Antoni Lange

             

             
 

Motyli białych — kwiatów białych,
Padły na ziemię gęste roje:
W dziecinnych pląsach rozszalałych,
Złożyły senne płatki swoje.

Spuściło niebo swe muśliny,
I otuliło świat ich bielą...
Nadeszły białych snów godziny,
Pod śnieżną, ciepłą ich pościelą.

Z niebieskich wyżyn pozaświatów,
Dziewica zeszła niewidzialna:
W wieńcu srebrzystych białych kwiatów,
Spokoju wróżka tryumfalna.

I rzekła: Stańcie — płynnym zdrojom.
Spocznijcie! — rzekła kwiatom leśnym,
Uśnijcie! — rzekła pszczelnym rojom —
I polom niemym i bezkreśnym.

I szkłem osnuła wód kryształy,
Osnuła ziemię futrem puchów;
Śpi duch przyrody w bieli cały,
Lecz nie ma snu dla ludzkich duchów.


2017-03-04

Zimowe drzewa - Sylvia Plath



      Atrament wilgotnych świtów roztapia błękit.
      Na bibularzu mgły drzewa
      Wyglądają jak botaniczny rysunek -
      Wspomnienia narastają, słój po słoju,
      Serią wesel.

      Nie znając poronień ani płodności,
      Uczciwsze od kobiet,
      Rozsiewają się bez trudu!
      Obcując z lotnymi wiatrami
      Tkwią po pas w historii -

      Uskrzydlone, oderwane od świata,
      Są w tym podobne do Ledy.
      O, matko liści i słodyczy,
      Kim są te piety?
      Cienie gołębic śpiewających, lecz nie dających ulgi.


2017-03-02

Śnieg - Leopold Staff





      Puszystą nieskalaną bielą,
      Jakby dziewiczych łóż pościelą,
      Śnieg przykrył pola głuche, senne,
      Aż hen, po bór błękitnoszary.
      Pod kwieciem zimy śpią obszary
      W zadumę bladej ciszy plenne.

      Oczy me błądzą po bezbrzeżnej,
      Melancholijnej pustce śnieżnej
      I wstaje we mnie dni mych rano
      Z popielisk zimnych martwej głuszy,
      Gdym na łabędzich skrzydłach duszy
      Miał lilij śnieżność nieskalaną.

      Niesiony w przeszłość wspomnień falą,
      Poję się duszy śnieżną dalą,
      Sennie rozpływam się w niej cały...
      ...Śnię, że ma dusza swą tajemną
      Biel rozścieliła tu przede mną
      W step nieskończony, śnieżny, biały.

      II
      Z dali milczącej, modrosinej,
      Gdzie się z pól śniegiem skłon jednoczy,
      Przez czystą, mleczną biel równiny
      Postać tułacza ciemna kroczy.

      W żebraczy łachman kryjąc ciało,
      Idzie wśród pustki sennej, bladej
      I w nieskalaność śniegu białą
      Wtłacza stóp swoich brudne ślady.

      I zda mi się, że widmo bólu
      Idąc zostawia ślad bolesny
      Na mojej duszy śnieżnym polu...
      I trwożnie patrzę w step bezkresny.


2017-03-01

Park w śniegu - B. Leśmian




      Przytłoczon śniegiem i miesiącem,
      Park srebrno kwitnie na obszarze,
      Aleje idą w świetle drżącem,
      Jak marmurowe korytarze,
      Szlaki na białym śnią postaniu,
      W wiecznym błąkają się rozstaniu!...

      Jak czarodziejskiej rzeki dno,
      Park głębin swych rozwiera świat!
      Po drzewach błyski pną się, pną,
      Srebrząc zmarzniętej rosy grad!
      Na ziemi cień - stubarwny cień,
      A na księżycu - biały dzień!

      Śród drzew ustronia puste wiszą,
      Jak jakie wyspy powietrzane.
      Gniazda bez ptaków się kołyszą,
      Zsypując bladą śniegów pianę,
      A pustych ławek szereg długi
      Stoi, wiązany w blasków smugi!

      Zda się, za chwilę świt zapłonie
      I pusty ogród się zaludni,
      Zaszumią gniazda i ustronie,
      A każdy kąt, jak most, zadudni,
      Z hałasem, śmiechem poprzez wrota
      Szatanów ciżba wpadnie złota!

      Lecz głucho w krąg - i mrok, i chłód,
      Milczący blask i niemy czar.
      Nie skrzypnie rdza odwiecznych wrót,
      Nie zagrzmi śmiech wesołych mar;
      Na ziemi cień, stubarwny cień,
      A na księżycu biały dzień.